czwartek, 15 listopada 2012

Andrzej Bursa - poeta przeklęty

Dziś przypada 55. rocznica śmierci Andrzeja Bursy - polskiego poety, prozaika, dramaturga i dziennikarza. Zaliczany jest on do grona poetów przeklętych. Jego działalność literacka trwała krótko, zaledwie 3 lata.
Twórczość poety naznaczona jest buntem, brutalnością i cynizmem. W jego utworach wyraźnie widać wpływy antyestetyki. Mimo to przesycone są one głębokim liryzmem i wnikliwie, w sposób bezkompromisowy i demaskatorski opisują ówczesne realia.
Po ukończeniu szkoły średniej Bursa uczęszczał na Sekcję Dziennikarską Wydziału Filozoficzno- Historycznego na Uniwersytecie Jagiellońskim. Po miesiącu przeniósł się na Wydział Filologiczny ze specjalnością języka bułgarskiego. W lutym 1952 roku ożenił się z Ludwiką Szemiot - studentką Akademii Sztuk Pięknych., w tym samym roku urodził im się syn Michał. Od grudnia 1954 do lata 1957 pracował jako reporter "Dziennika Polskiego" w Krakowie. Swoje utwory publikował głównie w czasopismach studenckich. Był indywidualistą i nie należał do żadnej z licznych w tym czasie grup literackich.
Zmarł w Krakowie na skutek wrodzonej wady aorty, jednak jego śmierć owiana była mitem samobójstwa.
Pośmiertnie w roku 1959 otrzymał nagrodę Listopada Poetyckiego za najciekawszy debiut.
Od roku 1967 młodym poetom przyznawana jest Nagroda Literacka im. Andrzeja Bursy ufundowana przez krakowską grupę literacką.

Sobie samemu umarłemu
Kiedy umarłem już na amen
Cicho do żony rzekłem:
Bardzo przepraszam cię kochana
Lecz wyjdę na chwileczkę

Gdy na Krupniczą mój upiór wchodził
Szepnąłem do koleżanki: 
Wiesz ja nie żyję...nie przeszkadzajcie sobie
Ale nie mogłem ukryć żem jest martwy

Koledzy mnie obsiedli gwarnie
Z papierosami żywi spoceni
Pytali: co z tobą umarłeś?
To nic Andrzejku tylko się nie tam

Ulicami co świat mi zamknęły na rygle
Na dworzec i przez kolejowe tory
Chodziłem cichy i wystygły
Gdzie kiedyś żywym chodziłem upiorem

Szlakiem w nudzie straconych najgorzej 
Dni młodości stęsknionej i pustej
Uderzonej w żywe serce nożem
Uderzonej kastetem w usta

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz