czwartek, 14 czerwca 2012

Jak ciężko żyje się kobietom współczesnym.


Zapytana ostatnio na języku polskim w jakiej epoce chciałabym żyć bez namysłu odpowiedziałam, że w renesansie, ale dopiero później zaczęłam się nad tym głębiej zastanawiać. Z czasów średniowiecza nie mamy zbyt wiele informacji o bytowaniu niewiast, co odzwierciedla, ich ówczesną sytuację. Głową rodziny był ojciec, któremu wszyscy musieli się podporządkować; miał on pełną władzę, reprezentował rodzinę, dziedziczył ziemię. Zatem, jakie w tym wszystkim było miejsce kobiety? Żona miała rodzić dzieci i dbać o gospodarstwo domowe. Gdy jakakolwiek kobieta nie dostosowywała się do panujących zwyczajów uznawano ją za szaloną lub opętaną, czego doskonałym przykładem jest Joanna D’Arc. Kobieta, która przyczyniła się do zwycięstwa Francji została skazana na śmierć, właściwie tylko ze względu na swoją płeć, gdyby była mężczyzną stałaby się narodowym bohaterem. Chociaż, moim zdaniem rodząc się facetem nie osiągnęłaby tak wiele. Także w kolejnej epoce, która uchodzi za dosyć postępową, kobiety nie miały racji bytu. Do grona humanistów zaliczamy jedynie mężczyzn, chociaż istnieją teorie spiskowe mówiące o tym, że da Vinci był… kobietą! W kolejnych wiekach płeć piękna miała jedynie inspirować twórców; szalenie nudne było życie kobiet w historii! Zdominowane przez, często władczych i mniej inteligentnych, partnerów żyły jakby poza życiem, bez prawa głosu. Nadal intelekt kobiet nie był doceniany. Można tu przywołać najwybitniejszego naukowca Polski Marię Skłodowską Curie, tylko i wyłącznie dzięki swojej determinacji i wierze we własne możliwości osiągnęła tak wielki sukces i otrzymała Nagrodę Nobla. Prawdziwy bunt kobiecości widzimy dopiero przed I wojną światową. Wiadomo, po tysiącach lat zniewag i pomijania coś musiało w końcu  pęknąć. Do głosu doszły sufrażystki domagające się praw politycznych; zaskakiwały metodami walki: przywiązywanie się łańcuchami do ogrodzeń, podpalanie skrzynek pocztowych lub wybijanie szyb, tym zwróciły na siebie uwagę; swoją drogą ciekawe, czy współczesne feministki miałyby na tyle odwagi. W końcu wtedy naprawdę należało o coś walczyć; nie tak jak obecnie, gdy mamy wszystko, ale ciągle nam mało. Punkt widzenia na możliwości kobiet zmienił się dopiero w czasie I wojny światowej, kiedy zabrakło mężczyzn do pracy musiały ich zastąpić niewiasty. A jak jest teraz? Mamy XXI wiek i czy, aby na pewno mężczyźni i kobiety są traktowani tak samo? Każdy z nas znajdzie drobne przejawy dyskryminacji, przykładem może być błahe ogłoszenie, które pojawiło się w jednym z opolskich sklepów. Pracodawca zaznaczył dość jasno, że poszukuje wyłącznie mężczyzn, chociaż kobiety również sprawdziłyby się na tym stanowisku. Jednak, drogie panie, powiedzmy sobie szczerze, mamy największe prawa w historii świata, a każde krzywe spojrzenie faceta możemy podciągnąć pod dyskryminację! Że też nie pchamy się do pracy w kopalni! Moim zdaniem jednak każda z nas tęskni za tym, co dawno minęło, za traktowaniem nas jak damy, mimo tego, że tak bardzo chcemy upodobnić się do mężczyzn i być niezależne, lubimy, gdy płeć brzydsza ustępuje nam miejsca w zatłoczonym autobusie, przepuszcza nas w drzwiach, czy też tacha nasze ogromne siaty z zakupami. Także, moje drogie, równouprawnienie – TAK! Ale z głową! :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz