piątek, 15 czerwca 2012

Nowojorska dżungla, czyli o co poszło na Central Park West



Ostatnio głośno zrobiło się o sztuce Woody'ego Allen'a „Central Park West” wystawianej w Teatrze 6. piętro w Warszawie. Wyreżyserowania przedstawienia podjął się Eugeniusz Korin – dyrektor artystyczny teatru, a scenografią zajęła się Barbara Hanicka. Role obsadzone zostały przez wielu znanych aktorów. W rolę Phyllis Riggs wcieliła się Joanna Żółkowska, jej męża Sama zagrał Wojciech Wysocki, a jako zaprzyjaźnione z nimi małżeństwo, Carol i Howard, wystąpili Małgorzata Foremniak i Piotr Gąsowski. Rolę Juliet, kochanki Sama, wzięły na siebie dwie młode aktorki – Julia Pietrucha i Agnieszka Sienkiewicz.
Sztuka opowiada o dwóch małżeństwach mieszkających w Nowym Jorku przy Central Park West, najbardziej prestiżowej ulicy w mieście. Nikt tu nie jest bez winy, wszyscy skrywają sekrety, wszystkimi targają skrajne emocje. Neurotyczka Carol, Howard – niespełniony pisarz, typ maniakalno – depresyjny, Sam – od wielu lat zdradza żonę, uzależniony od „zakazanego seksu” i Phyllis – psycholog uciekająca od własnych problemów.
W trakcie rozwoju akcji okazuje się ponadto, że Carol, oprócz Howarda i Sama, ma za sobą jeszcze inne romanse, m. in. ze swoim dentystą; Sam pod wpływem znajomości z Juliet obiecuje skończyć z byciem Casanovą i pragnie się z nią ożenić; młoda studentka okazuje się być byłą pacjentką Phyllis, a sama psycholog, na granicy wytrzymałości emocjonalnej, oskarża nawet własną siostrę o romans z mężem. Przy okazji wywiązuje się spór pomiędzy Samem a Howardem o względy Juliet.
Bohaterowie coraz bardziej zapętlają się we własne emocje i snują gęstą sieć wzajemnych relacji. Wobec tego nie dziwi fakt, że w końcu napięcie sięga zenitu, nie wiadomo skąd pojawia się pistolet i, przechodząc z rąk do rąk, trafia do Juliet, która wypala prosto w tyłek Sama. Phyllis kwituje to pogardliwym „ Strzeliła ci w tyłek. Wiesz, jak to się nazywa w psychiatrii? Odrzucenie.” I tak się sztuka kończy.
Wbrew pozorom nie jest to jednak dramat, a po prostu pokręcona komedia obyczajowa idealnie oddająca groteskę rządzącą twórczością Woody'ego Allen'a.
Język w „Central Park West” jest bardzo kolokwialny, pełen wulgaryzmów i odniesień do seksualności, co nadaje sztuce „smaczku” i ...wiarygodności w przekazie emocji.
Pomimo nieco skomplikowanej wymowy sztuki kolejny raz mogliśmy podziwiać mistrzowską grę aktorską znanych polskich aktorów. Znakomicie poradzili sobie oni z oddaniem uczuć targających bohaterami, pomimo wcześniejszych wypowiedzi Piotra Gąsowskiego jakoby w tej kwestii nie zgadzali się z reżyserem. Mimo tych drobnych nieporozumień aktorzy zapewniali, że pracowało im się przyjemnie i bardzo szanują Eugeniusza Korina za jego doświadczenie i zdrowe podejście do sprawy.
Wszystkie te zalety: ciekawa fabuła, komediowy charakter sztuki, a do tego olbrzymia praca i zaangażowanie zarówno reżysera i aktorów, jak i innych pracowników teatru pozwala nam w pełni docenić zarówno wymiar psychologiczny, jak również czysto rozrywkowy komedii „Central Park West”.


1 komentarz:

  1. :D Nie ma jak "samo życie" w sztuce.

    Tymczasem początkująca dziennikarka postanowiła podzielić się swoją "twórczością". Wszelkie opinie mile widziane ;) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń