Ostatnio
głośno zrobiło się o sztuce Woody'ego Allen'a „Central Park
West” wystawianej w Teatrze 6. piętro w Warszawie. Wyreżyserowania
przedstawienia podjął się Eugeniusz Korin – dyrektor artystyczny
teatru, a scenografią zajęła się Barbara Hanicka. Role obsadzone
zostały przez wielu znanych aktorów. W rolę Phyllis Riggs
wcieliła się Joanna Żółkowska, jej męża Sama zagrał
Wojciech Wysocki, a jako zaprzyjaźnione z nimi małżeństwo, Carol
i Howard, wystąpili Małgorzata Foremniak i Piotr Gąsowski. Rolę
Juliet, kochanki Sama, wzięły na siebie dwie młode aktorki –
Julia Pietrucha i Agnieszka Sienkiewicz.
Sztuka
opowiada o dwóch małżeństwach mieszkających w Nowym Jorku
przy Central Park West, najbardziej prestiżowej ulicy w mieście.
Nikt tu nie jest bez winy, wszyscy skrywają sekrety, wszystkimi
targają skrajne emocje. Neurotyczka Carol, Howard – niespełniony
pisarz, typ maniakalno – depresyjny, Sam – od wielu lat zdradza
żonę, uzależniony od „zakazanego seksu” i Phyllis –
psycholog uciekająca od własnych problemów.
W
trakcie rozwoju akcji okazuje się ponadto, że Carol, oprócz
Howarda i Sama, ma za sobą jeszcze inne romanse, m. in. ze swoim
dentystą; Sam pod wpływem znajomości z Juliet obiecuje skończyć
z byciem Casanovą i pragnie się z nią ożenić; młoda studentka
okazuje się być byłą pacjentką Phyllis, a sama psycholog, na
granicy wytrzymałości emocjonalnej, oskarża nawet własną siostrę
o romans z mężem. Przy okazji wywiązuje się spór pomiędzy
Samem a Howardem o względy Juliet.
Bohaterowie
coraz bardziej zapętlają się we własne emocje i snują gęstą
sieć wzajemnych relacji. Wobec tego nie dziwi fakt, że w końcu
napięcie sięga zenitu, nie wiadomo skąd pojawia się pistolet i,
przechodząc z rąk do rąk, trafia do Juliet, która wypala
prosto w tyłek Sama. Phyllis kwituje to pogardliwym „ Strzeliła
ci w tyłek. Wiesz, jak to się nazywa w psychiatrii? Odrzucenie.”
I tak się sztuka kończy.
Wbrew
pozorom nie jest to jednak dramat, a po prostu pokręcona komedia
obyczajowa idealnie oddająca groteskę rządzącą twórczością
Woody'ego Allen'a.
Język
w „Central Park West” jest bardzo kolokwialny, pełen wulgaryzmów
i odniesień do seksualności, co nadaje sztuce „smaczku” i
...wiarygodności w przekazie emocji.
Pomimo
nieco skomplikowanej wymowy sztuki kolejny raz mogliśmy podziwiać
mistrzowską grę aktorską znanych polskich aktorów.
Znakomicie poradzili sobie oni z oddaniem uczuć targających
bohaterami, pomimo wcześniejszych wypowiedzi Piotra Gąsowskiego
jakoby w tej kwestii nie zgadzali się z reżyserem. Mimo tych
drobnych nieporozumień aktorzy zapewniali, że pracowało im się
przyjemnie i bardzo szanują Eugeniusza Korina za jego doświadczenie
i zdrowe podejście do sprawy.
Wszystkie
te zalety: ciekawa fabuła, komediowy charakter sztuki, a do tego
olbrzymia praca i zaangażowanie zarówno reżysera i aktorów,
jak i innych pracowników teatru pozwala nam w pełni docenić
zarówno wymiar psychologiczny, jak również czysto
rozrywkowy komedii „Central Park West”.
:D Nie ma jak "samo życie" w sztuce.
OdpowiedzUsuńTymczasem początkująca dziennikarka postanowiła podzielić się swoją "twórczością". Wszelkie opinie mile widziane ;) Pozdrawiam.