czwartek, 11 października 2012

Co mnie dziś spotka?


Każdy z nas chce przeżyć swój dzień spokojnie bez żadnych problemów, ale czy jest to możliwe? Kiedy mamy zachować zimną krew, a kiedy się bać? Wielu z nas w dzisiejszych czasach mimo postępu intelektualnego, który na przestrzeni lat rozwija się coraz bardziej wierzy w tzw. przesądy. Wyjść z domu czy nie? Czuć się bezpiecznie czy obawiać się najgorszego? Takie pytania nurtują osoby, które traktują zabobony, jako środek wyznaczający drogę życiową. Często słowa, by nie witać się przez próg, nie przechodzić pod drabiną czy uważać, bo dziś piątek 13-tego budzą w nas wiele kontrowersji. Wierzyć czy nie? Wychodzimy z założenia, że lepiej dmuchać na zimne. Niektórzy twierdzą, że wiara w przesądy nie jest zgodna z ich religią, natomiast kolejni nigdy nie zastanawiali się nad tym problemem. Ludzie niejednokrotnie winę za swoje czyny zrzucają na wierzenia. Kogoś spotkało nieszczęście i przypomina sobie nagle, że rano przebiegł mu drogę czarny kot. Jaki jest nasz stosunek do zabobonów? Jako społeczeństwo powinniśmy płynąć z prądem czasu, uczyć się czegoś nowego, a my coraz bardziej się cofamy. Przesąd to pozostałość po dawnej kulturze wiejskiej, który wiąże się z magią, pogaństwem i ciemnotą. Natomiast era czarownic i analfabetów w naszym kraju już dawno się zakończyła. Po co jednak uprzedzenia do rożnych sytuacji istnieją wśród nas? Myślę, że niewątpliwie są to pewnego rodzaju zwyczaje zakorzenione w naszej tradycji, przekazywane z pokolenia na pokolenie. Jednocześnie twierdzę, że zabobony to system wartości, absolutnie zbędny w naszym życiu codziennym. Czy nie byłoby ludziom lepiej gdyby nie musieli martwić się o swoje szczęście, gdy rozbiją lustro albo rozsypią sól. Niektórzy byliby mniej narażeni na stres i swoją energię mogliby przekazywać na rzeczy bardziej użyteczne.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz