Każdy z nas chce przeżyć
swój dzień spokojnie bez żadnych problemów, ale czy jest to możliwe? Kiedy mamy
zachować zimną krew, a kiedy się bać? Wielu z nas w dzisiejszych
czasach mimo postępu intelektualnego, który na przestrzeni lat rozwija się
coraz bardziej wierzy w tzw. przesądy. Wyjść z domu czy nie? Czuć się
bezpiecznie czy obawiać się najgorszego? Takie pytania nurtują osoby, które
traktują zabobony, jako środek wyznaczający drogę życiową. Często słowa, by nie
witać się przez próg, nie przechodzić pod drabiną czy uważać, bo dziś piątek
13-tego budzą w nas wiele kontrowersji. Wierzyć czy nie? Wychodzimy z założenia,
że lepiej dmuchać na zimne. Niektórzy twierdzą, że wiara w przesądy nie
jest zgodna z ich religią, natomiast kolejni nigdy nie zastanawiali się
nad tym problemem. Ludzie niejednokrotnie winę za swoje czyny zrzucają na
wierzenia. Kogoś spotkało nieszczęście i przypomina sobie nagle, że rano
przebiegł mu drogę czarny kot. Jaki jest nasz stosunek do zabobonów? Jako społeczeństwo
powinniśmy płynąć z prądem czasu, uczyć się czegoś nowego, a my coraz
bardziej się cofamy. Przesąd to pozostałość po dawnej kulturze wiejskiej, który
wiąże się z magią, pogaństwem i ciemnotą. Natomiast era czarownic i analfabetów
w naszym kraju już dawno się zakończyła. Po co jednak uprzedzenia do rożnych
sytuacji istnieją wśród nas? Myślę, że niewątpliwie są to pewnego rodzaju
zwyczaje zakorzenione w naszej tradycji, przekazywane z pokolenia na
pokolenie. Jednocześnie twierdzę, że zabobony to system wartości, absolutnie zbędny
w naszym życiu codziennym. Czy nie byłoby ludziom lepiej gdyby nie musieli martwić
się o swoje szczęście, gdy rozbiją lustro albo rozsypią sól. Niektórzy byliby
mniej narażeni na stres i swoją energię mogliby przekazywać na rzeczy bardziej użyteczne.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz