środa, 17 października 2012

Mecz Polska-Anglia

W dniu wczorajszym na stadionie narodowym miał się odbyć mecz eliminacyjny mistrzostw Świata 2014 pomiędzy Anglią, a reprezentacją Polski, lecz z powodu złych warunków atmosferycznych został odwołany. Dostosowany stadion do unijnych standardów z dużą ilością miejsc dla kibiców i przede wszystkim z zamykanym dachem, który miał być właśnie na takie sytuacje, nie został wykorzystany. Polski Związek Piłki Nożnej i zarządcy stadionu nie uruchomili ruchomego dachu i w ten sposób na całej murawie zaczęła zbierać się woda, gdyż jak się jeszcze później okazało zaplecze stadionu nie jest w pełni zaopatrzone w sprzęt do ściągania wody z murawy. Wczoraj zostało ogłoszone oświadczenie Narodowego Centrum Sportu, które brzmiało: "W związku z pojawiającym się w mediach sprzecznymi informacjami dotyczącymi możliwości operowania dachem Stadionu Narodowego w Warszawie prezentujemy fragment instrukcji obsługi rozsuwanego dachu wewnętrznego. Instrukcja ta stanowi element dokumentacji powykonawczej i została opracowana przez firmę Cimolai Technology. Zgodnie z zapisami instrukcji w przypadku deszczu niemożliwe jest uruchomienie systemu napędowego dachu”. Polska się skompromitowała w oczach FIFA jak i całego świata.
Zdegustowani kibice ze smutkiem na twarzach opuścili wczoraj murawę, lecz dzień później wszyscy wrócili, aby w końcu przeżyć emocje meczu. Dziś cała nasza jedenastka wraz z bardzo rozpoznawanym piłkarzem Robertem Lewandowskim z optymizmem ruszyła do pojedynku z reprezentacją Anglii. W grze naszych piłkarzy było widać bardzo duża zmianę taktyczną, ale przede wszystkim zmianę trenerską, która w naszym przypadku bardzo dobrze wpłynęła na naszych zawodników. Próbowaliśmy przechytrzyć Anglików, przez różnego rodzaju akcje, które za bardzo naszej drużynie w przeciągu 4 lat się nie zdarzały. W 31 minucie Waywe Rooney znakomity angielski piłkarz, który na co dzień gra w Manchaster United strzelił gola. To był strzał, który na kilkanaście minut załamał naszą reprezentację, lecz później za wszelką cenę starali się zdobyć honorowego gola, albo nawet i dwa. Pierwszego gola Polska strzeliła, dzięki Kamilowi Glikowi w 70 minucie, który przez odbicie główką trafił do bramki pokonując dobrego bramkarza Anglii Joe’a Hart’a. Od tamtej pory Polska i Anglia chciała zdobyć rozstrzygającego gola, lecz tak się nie stało. Całe spotkanie rozstrzygało się z wynikiem 1:1, lecz wiele kibiców polskich stwierdza, że nasza drużyna miała większe szanse na zdobycie w eliminacjach 3 punktów. Teraz pozostało nam się przygotować na następne mecze, który zagramy z Ukrainą, a później z San Marino.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz