Kwalifikacje do ostatniego konkursu Turnieju Czterech Skoczni w Bischofshofen dla naszych zawodników wypadły naprawdę pomyślnie. Do głównego konkursu, który odbył się 6 stycznia awansowało sześciu Polaków z Kamilem Stochem, który uzyskał 136m i znajduje się wśród najlepszych dziesięciu zawodników, na czele. Z bardzo dobrego skoku mogli także cieszyć się Dawid Kubacki (129,5m), Stefan Hula (124,5m), Krzysztof Miętus (123m) oraz Piotr Żył (121,5m). Natomiast do nieudanych wystąpień można zaliczyć skok Macieja Kota, po którego poprzednich występach wszyscy spodziewali się wysokiego miejsca, a na pewno wyższego, niż 41 które zajął.
Ostatnie zawody 61. Turnieju Czterech Skoczni odbyły
się w systemie k.o. czyli każdemu skoczkowi przyporządkowany jest inny
z odpowiednim numerem lokaty. W pierwszej serii parami naszych zawodników
byli: Stefan Hula - Stefan Freund, Krzysztof Miętus - Andreas Wank, Piotr
Żyła - Dawid Kubacki, Maciej Kot - Richard Freitag, Vegard Swensen
- Kamil Stoch. Najlepsze wyniki osiągnęli Maciej Kot, który po pierwszej
serii był na 5 miejscu, a ostatecznie objął 10 plac. Było to ogromne,
pozytywne zaskoczenie dla trenera jak i kibiców, którym dobra passa
młodego skoczka udzielała się od jakiegoś czasu. Natomiast za największy sukces
zawodów można uznać 4 miejsce Kamila Stocha, a w klasyfikacji
generalnej zabrakło mu zaledwie 2 punktów do wskoczenia na podium. Jak mówią,
czwarte miejsce to najgorsze dla każdego sportowca, ponieważ brakuje tak
niewiele do brązu, ale myślę, że biało-czerwony kolor na tej lokacie jest jak
najbardziej zasłużony i wypracowany przez młodego zastępcę naszego Adama
Małysza.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz