Z
dnia na dzień rośnie liczba utonięć. Od
początku sierpnia życie straciło 26 osób. Najwięcej tragedii zdarza się na niestrzeżonych
kąpieliskach. Niestety policja wodna, mająca w tym okresie pełne ręce roboty,
nie daje sobie rady z upilnowaniem dzieci i dorosłych. Wojciech Lenko zwraca
uwagę na lekkomyślności i głupotę ludzi. Kilka dni temu łódka dwóch młodych
kajakarzy wywróciła się. Gdy na pomoc przybyły służby ratunkowe okazało się, że
nie mieli oni założonych kamizelek ochronnych. Kapoki, natomiast pływały na
jeziorze niedaleko topiących się młodzieńców. Na szczęście udało się ich uratować.
Mniejsze powodzenie miał 52-latek, który utonął w Okoninie, lub 39-letnia
kobieta, która zostawiając wszystkie swoje rzeczy weszła do rzeki i nie
wypłynęła. Kiedy znajomi zauważyli jej znikniecie, zawiadomili ratowników.
Niestety nie udało się jej uratować. Ciało po długich poszukiwaniach odnalazł
płetwonurek. O tragedię tak łatwo, a przecież można jej zapobiec. Wystarczy pamiętać,
że rzeka to nie jezioro czy basen, bo właśnie w niej w ubiegłym roku życie
straciło najwięcej osób. Nurt rzeki jest zdradliwy i bardzo osłabia. Lepiej
wybierać miejsca strzeżone, w których ma się pewności, że woda jest badana i
dopuszczona do kąpieli. Być może przestroga dla będzie bilans utonięć. Już
podczas tych wakacji woda zabiła 343 osoby. Dla porównania w zeszłym roku było
ich prawie 400.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz