Nieporadnie i słabo tak
większość kibiców ocenia wczorajszy występ polskiej reprezentacji w meczu
Polska - Mołdawia. Wynik wcale nie odzwierciedla gry i to najbardziej martwi
fanów futbolu. Wtorkowe spotkania to drugi mecz rozgrywany w ramach eliminacji do
Mistrzostw Świata 2014. Po piątkowym starciu z Czarnogórą wszyscy w niepewnych
nastrojach oczekiwali na starcie z Mołdawią. Spotkanie rozpoczęło się od dobrego
ataku Polaków jednak brak agresywności w polu karnym przeciwnika sprawił, że jedna z
niewielu dobrych akcji zakończyła się niepowodzeniem. Potem było znacznie
gorzej. W 8 minucie rywal niespodziewanie zagroził bramce Tytonia oddając mocny
strzał pod poprzeczkę, na szczęście naszemu bramkarzowi udało się wybić piłkę
na rzut rożny. Później nastąpił czas gorszej gry obu zespołów. Co prawda
podopieczni Fornalika nie mieli problemów z przejęciem piłki przeciwnika, ale za
to ofensywa sprawiała im wiele kłopotów. Po każdej wybronionej akcji czegoś nam
brakowało; jednym razem szybkości, innym dokładności. To wszystko sprawiło, że kibice
czuli się jak na meczu IV ligi. Na pierwszego gola zgromadzeni na stadionie miejski
we Wrocławiu musieli czekać 32 minuty. Po faulu na Łukaszu Piszczku jedenastkę wykorzystał
Kuba Błaszczykowski. Warto dodać, że była to pierwsza bramka w historii zdobyta
przez biało-czerwonych na wrocławskim obiekcie. Dokładnie po 45 minutach gry
sędzia zakończył pierwsza połowę i Polacy w asyście gwizdów opuścili boisko. Druga
część spotkania przeplatana była okresami lepszej gry, jednak każdą przegraną
akcję lub pomyłkę kibice krytykowali głośnymi gwizdami a czasem i wyzwiskami. W
81 minucie po dośrodkowaniu Błaszczykowskiego akcję wykończył Kuba Wawrzyniak i
Polacy wygrywali 2:0. Można powiedzieć, że nastąpiło wtedy przebudzenie w grze
naszych rodaków. Niestety żadnemu z zawodników nie udało się podwyższyć
prowadzenia. Po dwóch minutach w doliczonym czasie gry arbiter z Grecji
zakończył mecz. Nie da się ukryć, że liczyliśmy na więcej przed meczem z niżej
kwalifikowaną Mołdawią, a efektywność gry wcale nie nastawia nas pozytywnie
przed meczem z Anglią. Jednak może uda nam się tak jak Ukrainie stawić czoła
przeciwnikowi?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz