środa, 12 września 2012

Pierwsza wygrana we Wrocławiu.

       Nieporadnie i słabo tak większość kibiców ocenia wczorajszy występ polskiej reprezentacji w meczu Polska - Mołdawia. Wynik wcale nie odzwierciedla gry i to najbardziej martwi fanów futbolu. Wtorkowe spotkania to drugi mecz rozgrywany w ramach eliminacji do Mistrzostw Świata 2014. Po piątkowym starciu z Czarnogórą wszyscy w niepewnych nastrojach oczekiwali na starcie z Mołdawią. Spotkanie rozpoczęło się od dobrego ataku Polaków jednak brak agresywności w polu  karnym przeciwnika sprawił, że jedna z niewielu dobrych akcji zakończyła się niepowodzeniem. Potem było znacznie gorzej. W 8 minucie rywal niespodziewanie zagroził bramce Tytonia oddając mocny strzał pod poprzeczkę, na szczęście naszemu bramkarzowi udało się wybić piłkę na rzut rożny. Później nastąpił czas gorszej gry obu zespołów. Co prawda podopieczni Fornalika nie mieli problemów z przejęciem piłki przeciwnika, ale za to ofensywa sprawiała im wiele kłopotów. Po każdej wybronionej akcji czegoś nam brakowało; jednym razem szybkości, innym dokładności. To wszystko sprawiło, że kibice czuli się jak na meczu IV ligi. Na pierwszego gola zgromadzeni na stadionie miejski we Wrocławiu musieli czekać 32 minuty. Po faulu na Łukaszu Piszczku jedenastkę wykorzystał Kuba Błaszczykowski. Warto dodać, że była to pierwsza bramka w historii zdobyta przez biało-czerwonych na wrocławskim obiekcie. Dokładnie po 45 minutach gry sędzia zakończył pierwsza połowę i Polacy w asyście gwizdów opuścili boisko. Druga część spotkania przeplatana była okresami lepszej gry, jednak każdą przegraną akcję lub pomyłkę kibice krytykowali głośnymi gwizdami a czasem i wyzwiskami. W 81 minucie po dośrodkowaniu Błaszczykowskiego akcję wykończył Kuba Wawrzyniak i Polacy wygrywali 2:0. Można powiedzieć, że nastąpiło wtedy przebudzenie w grze naszych rodaków. Niestety żadnemu z zawodników nie udało się podwyższyć prowadzenia. Po dwóch minutach w doliczonym czasie gry arbiter z Grecji zakończył mecz. Nie da się ukryć, że liczyliśmy na więcej przed meczem z niżej kwalifikowaną Mołdawią, a efektywność gry wcale nie nastawia nas pozytywnie przed meczem z Anglią. Jednak może uda nam się tak jak Ukrainie stawić czoła przeciwnikowi? 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz