czwartek, 13 grudnia 2012

Świąteczna gonitwa, czyli jak stracić parę kilogramów



Coraz bliżej święta, coraz bliżej święta..” – słowa wszystkim nam znane z reklamy, którą można usłyszeć już miesiąc przed świętami w telewizji. Tak, to już niedługo. Prezenty, choinka, kolędowanie, śnieg i najbardziej oczekiwana noc sylwestrowa. Zanim jednak przyjdzie czas na przyjemności to czeka nas długa przeprawa. Poza porządkami, jadłospisem czeka nas wybór kreacji sylwestrowej. Nie sztuką jest kupić, sztuką jest się w to „coś” się zmieścić i dobrze w tym wyglądać. Okres jesienno – zimowy nie jest najlepszym okresem dla nas i dla naszej figury. Leżenie, oglądanie seriali, podjadanie ciastek i czekolady.. a kilogramy rosną. Jednak „nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło”, rozpoczynamy tracenie owych kilogramów, ruszamy na zakupy. Bierzemy ogromny kosz i ruszamy do działu z rzeczami spożywczymi, a tam ćwiczymy przysiady i rozciąganie, czasem też wzmacnianie mięśni dźwigając mąkę, cukier, butelki,  słoiki z kapustą i puszki z groszkiem czy kukurydzą do kosza, a potem decydujemy się na coś rozluźniającego. Udajemy się na dział chemiczny, a tam ciąg dalszy naszych ćwiczeń, ładujemy proszki, płyny, mydła. Dla rozluźnienia oglądamy kremiki, podkłady, balsamy i podziwiamy zapach perfum. Po takim odprężeniu czas na zakup jakieś nowej bluzki czy sukienki, na święta też trzeba dobrze wyglądać.
            Nie samą harówką żyje człowiek, a co do wagi to nic nie zrobimy. To co stracimy to i tak po pewnym czasie znowu przybierzemy. Na pewno na niej nie zarobimy, a tylko stracimy, a czasem trzeba pozwolić sobie na przyjemności.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz